Lankstone - podstawa biżuterii LANK
Lankstone. Materiał, którego potrzebowałem.
Lankstone nie powstał z myślą o biżuterii.
Kiedy zacząłem nad nim pracować, LANK jeszcze nie istniał. Nie było pierwszych kolczyków, nie było historii z monetą i właściwie nic nie wskazywało na to, że ten materiał pewnego dnia stanie się jednym z najbardziej charakterystycznych elementów naszej biżuterii.
Powód jego powstania był znacznie prostszy.
Samo malowanie na płótnie zaczynało mi już nie wystarczać. Chciałem wychodzić poza obraz, pracować z przestrzenią, tworzyć rzeźby, płaskorzeźby, obiekty do wnętrz, a nawet elementy oświetlenia. Potrzebowałem do tego materiału, który dawałby mi większą swobodę.
Nie chciałem jednak pracować z żywicami i materiałami, których właściwości zupełnie mi nie odpowiadały. Szukałem czegoś innego - materiału możliwie prostego w nakładaniu, pozwalającego szybko budować formę, możliwego do dalszej obróbki i malowania, a jednocześnie opartego w dużej mierze na składnikach, które uważałem za rozsądniejszą alternatywę dla typowych tworzyw syntetycznych.
Tak zaczęły się eksperymenty.

Kolejne wersje zmieniały się wraz z tym, czego od materiału oczekiwałem. Zmieniałem składniki, proporcje i sposób pracy. Nie chodziło o stworzenie idealnie gładkiej powierzchni. Wręcz przeciwnie. Z czasem właśnie struktura, nieregularność i charakter powierzchni zaczęły być jego największą wartością.
W ten sposób powstał Lankstone.
Od rzeźby do biżuterii

Początkowo miał służyć przede wszystkim do tworzenia obiektów artystycznych i elementów przeznaczonych do wnętrz. Biżuteria pojawiła się później.
I właściwie przez przypadek.
Kiedy powstały pierwsze kolczyki dla Olgi, o których pisałem w poprzednim wpisie, zacząłem łączyć metal właśnie z Lankstone. Nagle materiał stworzony z myślą o znacznie większych formach został zamknięty w kilku centymetrach.
To zmieniło bardzo dużo.
Okazało się, że jego surowa powierzchnia świetnie funkcjonuje obok mosiądzu i stali. Metal jest precyzyjny, chłodny i techniczny. Lankstone pozostaje nieregularny i nieprzewidywalny. Jeden materiał porządkuje formę, drugi nie pozwala jej stać się zbyt idealną.
Samo ich połączenie nie jest jednak oczywiste.
Metal można ciąć, szlifować, polerować, lutować i obrabiać w wysokiej temperaturze. Lankstone wymaga zupełnie innego traktowania. Trzeba więc projektować nie tylko wygląd biżuterii, ale również sposób, w jaki te dwa światy mają się ze sobą spotkać.
I właśnie to zaczęło mnie interesować najbardziej.
Lankstone dzisiaj
Dzisiaj Lankstone nadal wykorzystuję w obiektach i rzeźbach, ale stał się również jednym z fundamentów mojej wizji biżuterii LANK.

Nie traktuję go jako dekoracji dodanej do metalu. Bardzo często to właśnie od niego zaczyna się projekt. Jego powierzchnia, grubość, krawędź czy sposób, w jaki reaguje ze stalą albo mosiądzem, potrafią zdecydować o całej formie.
Na razie pozostajemy przy bardzo ograniczonej palecie - grafitowej czerni i ecru. I dobrze nam z tym.
Nie chcemy tworzyć kilkunastu kolorów tylko dlatego, że możemy. Jeśli pojawią się następne, powinny mieć swoje uzasadnienie – wynikać z projektu, pory roku, rozwoju LANK albo po prostu z momentu, w którym poczujemy, że przyszedł na nie czas.
Bo Lankstone nigdy nie miał być produktem samym w sobie.
Powstał dlatego, że potrzebowałem materiału do własnej pracy.
Dzisiaj stał się częścią języka, którym opowiadamy LANK.
